Zimowy Motocyklowy Zlot Słoni
Twierdza Boyen Giżycko 2005

4-6 luty 2005 roku.

Dziękujemy że przyjechaliście.

--->...Galeria zdjęć...<-----

Link-Galeria Wołomin

W dniach 4-6 lutego 2005r. odbył się w Giżycku VI Zimowy Motocyklowy Zlot Słoni. Zima dopisała, podrzuciła około 30cm puchu śnieżnego, a dziadek mróz 20 stopniowej temperatury. Przy słonecznym dniu pejzaż był bajkowy. Spotkanie miało miejsce w poniemieckich koszarach Twierdzy Boyen z 1843 roku. Dlaczego zlot słoni? Otóż słonie to siła, potęga i gruba skóra. I dlatego na taki zlot, na swych zaśnieżonych oraz zmrożonych rumakach, przyjeżdżają gruboskórni, silni, wytrwali, prawdziwi motocykliści - słonie i słonice z kraju i z za granicy. Po dotarciu do celu zmrożone są już nie tylko rumaki, ale i sami jeźdźcy. Na spotkanie w twierdzy przyjeżdżają motocykle różnej maści. Nie małą sensację wzbudził choper z koszem.

Pierwszy uczestnik, jak co roku, przyjechał już w czwartek, pozostali w piątek. Ciekawą atrakcją dla uczestników, oprócz ogniska, był fakt palącego się ognia na korytarzach. Uczestnicy sami dbali, aby piece były gorące. W niektórych pokojach, z powodu wysokiej temperatury, nie można było potem usiedzieć. Jednak nie wszyscy wybrali ciepłe pokoiki. Ci najbardziej gruboskórni zapragnęli spać w namiotach. I jak co roku na pytanie: „-Jak było?” odpowiadali zgodnie: „-Ciepło.”

Oficjalne otwarcie zlotu nastąpiło wieczorem, kiedy to przy fajerwerkach na parkiet wjechali „Niemcy”, a generał von Boyen przemówił, godząc się na zabawę w jego Twierdzy. Co prawda tonacja nieznanego głosu von Boyena mogła skojarzyć się z inną znaną postacią z III Rzeszy. Od tej pory zaczęła się gorąca zabawa, a każdy mógł sprawdzić siebie i swój głos przy mikrofonie, śpiewając karaoke. Gorsze dla niektórych zlotowiczów były późniejsze chwile, kiedy chcieli coś powiedzieć, lecz brak głosu nie pozwolił im mówić. I tak oto zwilżali sobie gardło, myśląc, że to pomoże.

Inni zlotowicze wymieniali swe poglądy, dyskutując jak zwykle o motocyklach, wrażeniach ze zlotów i ciekawych przygodach związanych ze wspólnymi wyjazdami. Większość przyjeżdżających na ten zlot osób zna się doskonale. Stanowią oni zżytą brać motocyklową. We wszystkich momentach towarzyszył każdemu serdeczny uśmiech.

Sobotni poranek zapowiedział piękny dzień, w którym odbył się kulig po twierdzy. Po śnieżnych zaprzęgach motocykliści spróbowali swoich sił w przeciąganiu liny na śniegu. Biały puch sprawił, że było to jednocześnie lepienie bałwanów. Śmiechu było co nie miara. Przejażdżki motocyklami po zaspach śnieżnych dodały wszystkim mocnych wrażeń. Właściciele motocykli z lekkim bieżnikiem mogli spalić jedynie gumę. Jednak na białych płatkach śniegu nie okazało się to takie proste. Po tych plenerowych szaleństwach uczestnicy udali się na oglądanie reportaży ze zlotów z poprzednich lat.

Do dziennych atrakcji należało zapewne palenie gumy, zaś do wieczornych gumy pompowanie. W tym konkursie umieszczając głowę w znanym wszystkim bezbarwnym baloniku i przeprowadzeniu odpowiednich czynności, należało doprowadzić go do wystrzału. Palacze również mieli swoją konkurencję. Sprawdzali się przy robieniu skręta, a następnie w jego wypaleniu. Inną atrakcją był pokaz lęku wysokości. Tym razem wrażeń doznały dwie słonice. Zespół muzyczny „Bracia Soprano” z Olsztyna grał dobrą muzę, wplatając w nią perfekcyjnie wkomponowane własne kawałki. Nie pozwolił siedzieć, czy stać, gdyż grane utwory zmuszały do wspólnego tańca. Nagle muzyka przycichła, światło zgasło, a wieczorowi dodał blasku pokaz tańca dwóch zgrabnych tancerek. Miały jednak konkurencję. Ogromną uwagę wszystkich przyciągnął widok potężnego ochroniarza, którego zachęcano do wystąpienia.

Dalej była już tylko muzyka, tańce, hulańce i …. Zabawa trwała do białego rana. Początek niedzieli – cisza, spokój. Co niektórzy zaczęli wstawać i próbować odpalać zamarznięte motocykle. Ale pogoda raczej nie chciała, żeby ludzie wyjeżdżali z Giżycka. Większość motocykli stojących na zewnątrz nie dała uruchomić. Zbyt małe pojemności akumulatorów sprawiły, że przy 20 stopniowym mrozie rozruszniki po prostu nie zakręciły. Byli jednak przezorni, którzy wstawili wieczorem swoje motocykle do środka. Niedziela nigdy nie należy do przyjemnych, gdyż zawsze kojarzy się z odjazdem.

Zloty w Giżycku odbywają się od 1995 roku, a zimowe od 2000 roku. Już pierwszy zlot pokazał, że warto tu przyjeżdżać, nie tylko dla pejzażu, lecz dobrej rozrywki i organizacji całej imprezy.

Mariusz Pietrukaniec

„MaNIEK-MP”

01.03.2005

        Dziękujemy Wam za dobrą zabawę!        

 Organizator:

Robert Pietrukaniec - Roger: 0-602-648098; e-mail: roger800@wp.pl

Mariusz Pietrukaniec - Maniek-MP: 0-602-684930; e-mail: maniek-mp@tlen.pl

 

Koszty

Miejscem spotkania są poniemieckie koszary z 1844 roku na Twierdzy Boyen mieszczące się w Giżycku na Mazurach. Malownicze tereny mazurskie, lasy i jeziora, potęgują urok całej imprezy. Miejsce tworzy wspaniałą i niepowtarzalną atmosferę.

Niezapomniany klimat ogrzewanych prawdziwym ogniem pomieszczeń! Wspaniała zimowa parada, zimowy rajd po mazurskich drogach oraz zabawy motocyklowe na śniegu. Wieczorem zabawa. Mnóstwo dodatkowych atrakcji umilają nam pobyt, co zawsze doceniają prawdziwi motocykliści, spotykający się tu od 1994 roku!

         Do zobaczenia!